Lista aktualności

Krótka historia rybołowa

Krótka historia rybołowów w Nadleśnictwie LIPKA

Wszystko zaczęło się na początku 1998 roku.
W czasie moich rozmów z dr Tadeuszem Mizerą, ówczesnym vice-Prezesem Komitetu Ochrony Orłów (KOO), ubolewaliśmy nad ciężkim losem populacji gniazdowej rybołowa w naszym kraju. Zastanawialiśmy się co moglibyśmy zrobić dla zwiększenia liczebności tego pięknego ptaka. Wtedy zrodził się pomysł, aby spróbować „ściągnąć" rybołowy na nasz teren poprzez  zbudowanie sztucznych platform, które te ptaki chętnie zasiedlają. Pan Nadleśniczy Janusz Grabowski w pełni zaakceptował nasz pomysł i po krótkiej naradzie uzgodniliśmy, że zbudujemy  takie platformy. Wspólnie wytypowaliśmy 3 lokalizacje w pobliżu Zalewów Grudniańskiego i Jastrowskiego (sztuczne zbiorniki na rzece Gwdzie), które miały być terenem łowieckim rybołowów. W dniach 17-19 kwietnia 1998 roku rekomendowany przez dr Mizerę specjalista, członek KOO Marek Dylawerski, zamontował na zlecenie nadleśnictwa 3 sztuczne gniazda-platformy. Wszystkie były umieszczone na wierzchołkach ponad 120 letnich sosen, których sporo można znaleźć w lasach Nadleśnictwa Lipka. Jako że rybołowy przylatują do Polski od połowy marca do połowy kwietnia, nie liczyliśmy na sukces w tym roku. Pozostało nam czekać do następnego sezonu lęgowego.


Karta z kroniki Nadleśnictwa Lipka dotycząca początków przygody z rybołowami.

Rok 1999 – są rybołowy!
16 kwietnia dzwoni do mnie nadleśniczy z informacją, że w promieniu kilkuset metrów od jednej z platform założonych w zeszłym roku widział ptaka podobnego do rybołowa, krążącego nad gniazdem. Słyszał też charakterystyczny głos wydawany przez ptaka. Po ok. pół godzinie jestem już na miejscu. Wchodzimy na zrąb, na którym pozostawiliśmy kilkadziesiąt starych ponad 140 letnich sosen, a na jednej z nich nasza „przynęta" – prawie gotowe gniazdo. W pewnym momencie widzimy ptaka, który zerwał się do lotu z drzewa na skraju drzewostanu ok. 200 m od gniazda. Wystarczyło krótkie spojrzenie przez lornetkę i nie było dla mnie już żadnych wątpliwości – to rybołów! Szybko oddaliliśmy się z tego miejsca, aby go nie niepokoić. Szczęśliwi wracamy do biura, gdzie do końca dnia nasza obserwacja jest głównym tematem rozmów.

 
Pierwsze spotkanie z rybołowami (niestety jakość zdjęcia nie jest najlepsza – skan ze slajdu).

W następnych dniach kilkukrotnie odwiedzam naszego nowego pupila przy jego gnieździe. Lokalizacja gniazda umożliwia obserwację z bezpiecznej  ponad 400 metrowej odległości przez dobrą lunetę na statywie. Z zachowania ptaków wnoszę, że przystąpiły do lęgu. Ptaki intensywnie latały nad zalew, polowały na ryby. Latem obserwuję jak dorastają 3 młode rybołowy. A więc jest pełen sukces!


Rybołów przy gnieździe (1999r.)

1999-2002 – dobra passa trwa
W tych latach rokrocznie na wiosnę rybołowy przylatują, gniazdują, wyprowadzają młode (2 lub 3 osobniki) i w połowie sierpnia odlatują. Widocznie miejsce im się spodobało. My również jesteśmy szczęśliwi, że tak rzadki ptak zagnieździł się u nas na stałe.


Polowanie się udało, choć zdobycz niewielka.

2003 – pierwsze obawy i wielka ulga
Wiosną tego roku pod koniec marca jak zwykle lustruję gniazdo rybołowów i tu pierwsze zaskoczenie:  gniazdo zajęły bieliki! Myślę sobie – szkoda! Co będzie z naszymi rybołowami? Bielik to też atrakcja, tym bardziej, że to pierwsze znalezione na naszym terenie gniazdo tego ptaka, ale jakiś niedosyt jest – wszak rybołów w Polsce jest gatunkiem trzydziestokrotnie rzadszym od bielika. No cóż, taka jest przyroda – wygrywają silniejsi.


Młody bielik przy dotychczasowym gnieździe rybołowa.

Trzeba będzie zlustrować pozostałe 2 platformy, na których do tej pory przez tych kilka lat była cisza. Lustracja nie przynosi efektów, rybołowów na razie nie ma. Kiedy już straciłem nadzieję, dzwoni do mnie leśniczy, że znalazł gniazdo na wierzchołku starej sosny i jego zdaniem jest to gniazdo rybołowa.

 
Wybrane przez rybołowy miejsce na gniazdo – pojedyncze ponad 150 letnie sosny, z których ta uschnięta (z prawej strony) okazała się najbardziej atrakcyjna.

Jadę w teren i ku mojej wielkiej radości potwierdzam przypuszczenia leśniczego. Stwierdzam obecność pary lęgowej na gnieździe. Nowe gniazdo wybudowane od podstaw przez rybołowy na usychającej 150 letniej sośnie znajduje się ok. 1,5 km w linii prostej od poprzedniego. Musiało się naszym rybołowom spodobać w tym rejonie. „Wybaczam" bielikom ich postępek. Teraz mamy dwa gniazda pięknych ptaków drapieżnych (teraz: szponiastych), a więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.


Gniazdo było pięknie położone.

Rybołów na gnieździe.

Rybołowy wyprowadzają 3 młode i na początku sierpnia odlatują. Niestety ptaki nie przyłożyły się za bardzo do budowy gniazda, bowiem po jesiennych wichurach gniazdo spada na ziemię. Czy w przyszłym roku przylecą i postanowią odbudować gniazdo?
2004 – przydała się druga platforma
Było wiadomo, że w tym roku trzeba będzie wypatrywać rybołowów w wielu innych miejscach. Do odbudowy na miejscu z zeszłego roku ptaki nie przystąpiły, bieliki się zadomowiły w pierwszym miejscu (są tam zresztą do dziś), trzeba więc sprawdzić sztuczne platformy założone w 1998 roku. Leśniczy gospodarujący po drugiej stronie Zalewu Grudniańskiego przekazuje mi informacje, z których wynika, że rybołów był już w tym roku widywany na terenie jego leśnictwa. Postanawiam „zasadzić" się na platformę nad zalewem. Z powodu niesprzyjającej bliskiej obserwacji lokalizacji gniazda, lunetę rozkładam po drugiej stronie zalewu, ok. 700-800 m od gniazda. Nie musiałem długo czekać, aby stwierdzić po raz kolejny parę rybołowów przy gnieździe. A więc są! Co za ulga! Trochę mnie martwi sąsiedztwo obozu harcerskiego i związana z tym większa penetracja terenu przez ludzi. Tym razem nie jestem na 100% pewien sukcesu lęgowego. Z racji odległości pisklęta nie były dobrze widoczne, a w okresie kiedy można było dojrzeć młode tuż przed wylotem z gniazda - byłem na urlopie.


Rybołów często przesiaduje na drzewie oddalonym od gniazda o 100-200 metrów. Bardzo trudno go wtedy wypatrzyć.

2005-2011 – co za pomysł - gniazdo na słupie!
Wiosną 2005 roku dostaję informację od leśniczego, że rybołowy budują gniazdo na słupie linii wysokiego napięcia. Trochę niedowierzam, ale przecież leśniczy raczej wie co mówi, przecież od tylu lat obserwował te ptaki niemal codziennie. I rzeczywiście – wszystko się potwierdza.


Kwiecień 2005 roku – początek budowy gniazda na słupie.

Mam mieszane odczucia: z jednej strony po raz kolejny rybołowy potwierdzają, że za nic nie zrezygnują z dobrze im już znanego miejsca (wszystkie dotychczasowe lokalizacje łącznie z obecną zawierają się w okręgu o średnicy ok. 3 km), z drugiej jednak „mało ekologicznie". Dowiaduję się jednak, że np. w Niemczech jest to ulubiona przez rybołowy lokalizacja gniazd. Jej atutem jest stabilność i niedostępność dla czworonożnych drapieżników oraz dobra widoczność z gniazda na wszystkie strony. Dla mnie też dużo prościej do obserwacji. Przez te lata rybołowy są niezwykle regularne. Przylot w drugiej połowie marca, odbudowa trochę naruszonego przez wiatry gniazda, wysiadywanie jaj i opieka nad trójką piskląt, na przełomie lipca i sierpnia opuszczenie gniazda i odlot do „ciepłych krajów".


Cztery rybołowy w gnieździe – dorosły i 3 młode tuż przed wylotem. Połowa lipca 2007r.

2012 – coś się zacięło
To pierwszy rok kiedy rybołowy nie przystąpiły do lęgu. Były moim zdaniem dwie podstawowe przyczyny. Pierwsza – gniazdo na słupie nie wytrzymało jesiennych wichur i nie zostało po nim śladu na wiosnę. Druga – w tym roku rybołowy przyleciały wyjątkowo późno, pierwsze obserwacje pochodzą z końca kwietnia. Za mało czasu na budowę gniazda. Ptaki postanowiły zrobić sobie przerwę. Dobrze wiedziały, że trud wychowania młodych poszedłby na marne, gdyż w porze odlotu nie byłyby gotowe do dalekiej podróży na południe. No cóż, rok przerwy to i tak niewiele w 13 letniej historii obecności tych ptaków u nas. Ważne, że przyleciały i cały sezon przebywały w okolicy.


Ta „konstrukcja" okazała się jednak niezbyt trwała.

2013 – drobna zmiana
Wiosną rybołowy przyleciały jak zwykle (tym razem punktualnie) i od razu przystąpiły do budowy gniazda na słupie. Tym razem jednak był to inny słup tej samej linii – ok. 800 m od poprzednio zajętego w latach 2005-2011. Bliżej zalewu i w sąsiedztwie świeżego zrębu, na którym leśniczy pozostawił kilka rosochatych, usychających sosen. Kilkakrotnie widziałem rybołowa odpoczywającego na tych właśnie drzewach (to typowe dla tego gatunku). Utwierdziłem się w przekonaniu, że zrąb zupełny poza swoimi wadami, ma też wiele zalet, a jedną z nich wtedy właśnie uświadomił mi rybołów (lelek, lerka,  to też gatunki ptaków lubiące zręby).


Rybołów odpoczywający na samotnej sośnie.

Wszystko w tym roku potoczyło się dobrze, gniazdo zostało zbudowane w tym samym miejscu słupa co poprzednie i wyglądało solidnie. Pod słupem walało się mnóstwo suchych gałęzi, których nie udało się wbudować w konstrukcję gniazda, ale taka sytuacja miała miejsce co roku. Pomyślałem sobie, że nasze rybołowy to chyba jakaś odmiana „słupowa". To oczywiście żart, ale trzeba było zaakceptować ich wybór i spróbować przekuć go w sukces.
2014 – a może zajrzymy do gniazda?
Obserwując jaką popularnością cieszyła się transmisja on-line z gniazda bielików w nadleśnictwie Kutno w 2013 roku, postanowiliśmy wspólnie z nadleśniczym spróbować takiej transmisji z gniazda naszych rybołowów. Gniazdo na słupie, poza jedną wadą – mało naturalnym charakterem, ma jednak kilka zalet z punktu widzenia możliwości transmisji on-line. Te zalety to: stabilność gniazda i kamery, łatwość zamontowania kamery w optymalnej odległości od gniazda na konstrukcji słupa, łatwy dostęp do gniazda dla osób uprawnionych, a jednocześnie trudny dla osób postronnych ze względu na duże niebezpieczeństwo porażenia prądem. Po uzyskaniu akceptacji Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Pile machina ruszyła. W związku z tym, że właścicielem słupa jest firma Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. (PSE) trzeba było niejako „wciągnąć" ją do projektu. Pierwsze spotkanie w terenie odbyło się w styczniu, wtedy też uzgodniliśmy, że korzystając z okazji spróbujemy wzmocnić konstrukcję gniazda. Pierwsza odsłona akcji, którą roboczo nazwaliśmy „Rybołowy on-line", miała miejsce 18 lutego. Wtedy to firma PSE zamontowała na słupie solidną metalową podstawę pod gniazdo, do której przymocowano zrobiony wcześniej przez nas wieniec z gałęzi. Na takiej konstrukcji miałoby się opierać właściwe gniazdo po wykonaniu przez rybołowy swojej pracy przy jego budowie. Platforma czy też właściwie prawie gotowe gniazdo prezentowało się wspaniale. Konstrukcja powstała w konsultacji z Komitetem Ochrony Orłów. Jej montaż też przebiegał przy udziale ornitologów z KOO. Wszyscy uczestnicy akcji byli zadowoleni z jej przebiegu i efektu końcowego.


Gniazdo jedzie w górę na wcześniej zamontowaną, solidną platformę w formie metalowego kosza.

  
Na zakończenie pracy – obowiązkowe pamiątkowe zdjęcie.

Pozostało czekać na drugi, zasadniczy etap akcji czyli montaż sprzętu do transmisji. Zgodę z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska mieliśmy do 28 lutego. Czasu zostało niewiele, a sprawy techniczne dotyczące transmisji do ostatniego dnia były w trakcie uzgodnień i załatwiania. W końcu „rzutem na taśmę" ostatniego dnia lutego zamontowany został niezbędny do transmisji sprzęt, czyli kamera, antena, panel słoneczny, akumulator, router, okablowanie.


Montaż kamery na słupie.

Cały czas niepokoiliśmy się czy wszystko zadziała. Były drobne problemy techniczne, ale w końcu po ok. 5 godzinach pracy monterów dostaliśmy potwierdzenie od informatyków z Warszawy – transmisja on-line działa! Teraz pozostało już tylko czekać na przylot naszych rybołowów. Do zobaczenia w sieci!


Wszystko zamontowane. Teraz już tylko pozostaje czekać na rybołowy.

2015 – apetyt rośnie w miarę jedzenia
Przez cały 2014 rok mieliśmy okazję podglądać  „na żywo" nasze rybołowy. Dzięki transmisji z gniazda wiemy dokładnie kiedy samica zniosła jaja i ile ich było, kiedy wykluły się pisklęta i jak często były karmione, mogliśmy też obserwować ich dorastanie. Wszyscy widzieliśmy, że gniazdo opuściły trzy wspaniałe młode rybołowy. Dużym wydarzeniem była moim zdaniem „wizyta" trzeciego dorosłego rybołowa, który być może będzie wkrótce również gniazdował w okolicy. Spróbujemy mu pomóc budując następne sztuczne gniazda na słupach – odpowiedni projekt jest przygotowywany.
Niestety z powodu nie najlepszej jakości obrazu z kamery trudno było dostrzec inne ciekawe szczegóły z życia rybołowów – np. jakie ryby preferują. Na początku roku zapadła więc decyzja, że spróbujemy dostarczyć internautom obraz z gniazda w inny sposób, umożliwiający polepszenie jego jakości. Przy wydatnej pomocy firmy PSE z końcem lutego sprzęt był zamontowany na słupie. Mieliśmy więc podgląd na gniazdo. Przylot samicy nastąpił 21 marca, samiec przyleciał kilka dni później – 27 marca. Mamy nadzieję uruchomić transmisję przed złożeniem pierwszego jaja, co może nastąpić około 11 kwietnia. Swoją drogą nie zdawałem sobie sprawy, że będzie to tak skomplikowane przedsięwzięcie. Trzeba przecież mieć na uwadze fakt, że gniazdo jest głęboko w lesie bez dostępu do energii elektrycznej o internecie nie wspominając. Wygląda jednak na to, że wszystko działa jak powinno – trzymajcie kciuki! Zaczynamy drugi sezon!

 
Prace przy budowie naszej „elektrowni".

 

                            Tomasz Konieczny
                            Zastępca Nadleśniczego Nadleśnictwa Lipka   


Polecane artykuły